Thursday, 28 January 2010
Wybór Sherlocka i co teraz będzie...
Saturday, 20 June 2009
O tym, dlaczego wybuchła II wojna światowa... Zresztą... Po prostu BASIL.


Here dwell together still two men of note
Who never lived and so can never die:
How very near they seem, yet how remote
That age before the world went all awry.
But still the game’s afoot for those with ears
Attuned to catch the distant view-halloo:
England is England yet, for all our fears–
Only those things the heart believes are true.
A yellow fog swirls past the window-pane
As night descends upon this fabled street:
A lonely hansom splashes through the rain,
The ghostly gas lamps fail at twenty feet.
Here, though the world explode, these two survive,
Friday, 19 June 2009
O tym, dlaczego należy uważać... Notka pełna przestróg i Holmesa.


Tuesday, 28 April 2009
O tym, dlaczego Sherlock nie będzie pisał bloga o jeździe na rolkach.. i o czym będzie dalej..
Sunday, 5 October 2008
06:44-07:57 albo o tym, dlaczego Sherlock zginie marnie...
Jak większości Czytelników wiadomo, są takie trzy słowa, których przy Sherlocku wypowiadać nie należy: Holmes, Jeremy i Brett. Jeśli się nieopatrznie któreś z nich wypowie, można zginąć pod nawałą sherlockistycznych wywodów, sięgających od Kanonu sir Arthura Conan Doyle'a, przez debatę na temat obliczania odległości na podstawie obserwacji mijanych słupów telegraficznych, a kończących się, jeśli w ogóle, to na monologu o róży z niezapomnianego "Naval Treaty" z Jeremym Brettem w roli głównej.
Sherlock ma takie podejrzenie, że przyjaciele zaczęli nazywać go Sherlockiem głównie po to, by chociaż jedno z potencjalnie groźnych słów wyeliminować przez oswojenie - bo nawet Sherlock K. nie jest w stanie wybuchać potokiem sherlockistycznej wymowy za każdym razem, kiedy wołają go na wódkę. Hey! You've got to hide your love away, powiedział sobie zatem Sherlock i przyjaciół Sherlockianami dręczyć przestał, a - spokojnie! - Czytelników drogich nie zamierza.
Post dzisiejszy służyć ma tylko wyjaśnieniu, dlaczego druga po filozofii pasja życia Sherlocka już wkrótce może spowodować, że zamilknie on nie tylko w tej sprawie.
Sherlock po raz pierwszy zapalił na poważnie po obejrzeniu siódmej minuty tego filmu (dokładne namiary w tytule). Po raz drugi, gdy się dowiedział, że Jeremy Brett już nie żyje.
A Sherlock zginie marnie oczywiście nie dlatego, że nikotyna szkodzi, a dlatego, że szkocki obyczaj, by niezbędną do piwa fajkę wypalać bez piwa, za to na deszczu i wietrze pod pubem, przyprawi go w końcu o zapalenie płuc.
Natomiast Brettowy wideo-pasek pojawił się na blogu po to, żebyście zawsze pamiętali, że tam, na youtubie, takich jak Sherlock K. maniaków są miliooony. I ktoś Was w końcu z tym wyliczaniem odległości ze słupów dopadnie...


